Mamy już za sobą podsumowanie zespołów zajmujących dolne rejony ligowej tabeli, wśród nich znalazły się ekipy, które skazywane były z góry na pożarcie, ale nie tylko. Sezon obfituje wieloma zaskoczeniami, jeszcze więcej niespodzianek mamy wśród drużyn na miejscach od 1 do 9. W tym przedziale znajdziemy ligowych tuzów, i faworytów do końcowego tryumfu w rozgrywkach, jak również kilka sensacji, czy nawet rewelacji! Pierwszy zespół wypracował sobie na ten moment przewagę aż dziewięciu punktów nad środkiem tabeli, biorąc pod uwagę to że mamy za sobą zaledwie 6 kolejek jest to bardzo dobry wynik, i zarazem znacząca przewaga. Powoli zaczynamy dostrzegać kilka teamów punktujących równo i zgarniających komplety w każdym z rozgrywanych spotkań, tzw. „topka” wrzuciła wyższy bieg, i jeżeli pozostała część ligi nie zmieni szybko dostawcy paliwa, bądź sprzętu jakim obecnie się porusza to po nowym roku możemy mieć już spory rozstrzał w tabeli, a 3 czy 4 zespoły mogą zbudować taką przewagę, która poparta utrzymaniem wysokiej formy okaże się w konsekwencji nie do odrobienia.

OPTIMA ILLEGAL ESPORTS – miejsce 9 

Na pierwszy ogień w tym krótkim felietonie wrzucam ekipę, która dla mnie jest niestety, albo stety największym rozczarowaniem tego sezonu. Bilans zespołu to 2 wygrane, remis i 2 porażki. Faktem jest, że jeżeli dopiszą w kolejnym spotkaniu do swojego dorobku komplet punktów, to w efekcie przesuną się w kierunku top 4, ale nadal będą mieli sporą stratę do lidera. Co stało się z niezwykle solidną drużyną? Nielegalni w całym poprzednim sezonie uznali wyższość rywala zaledwie 3 razy, zajęli 3 miejsce w lidze i zaszli bardzo daleko w pucharze, a w tym momencie mają tak jak wspomniałem wcześniej aż 2 porażki! Jak pokazuje terminarz, nie rozegrali jeszcze spotkań ze wszystkimi zespołami w top4, co niesie ze sobą pewne obawy…obawy, że ten sezon może okazać się kompletną klapą, i będzie jednym z najgorszych okresów w klubie. Illegal ma w swoich szeregach najlepszego asystenta w lidze – Jagę, drugą strzelbę PLWK – Kacpra Kobielskiego, więc jakim cudem znajdują się w tak katastrofalnym położeniu?! Spieszę z odpowiedzią! Statystyki indywidualne zostały podreperowane w meczu przeciwko czerwonej latarni ligi – VFC Spartans, gdzie Jaga zanotował 3 asysty, a Kacper ustrzelił hattricka, po tym koncercie i kanonadzie akcji ofensywnych wyraźnie zwolnili tempo i przegrali 2 kolejne spotkania. Znając ligowe realia, i śledząc ligę od samego początku jej powstania, wiem że właśnie wybrzmiał ostatni dzwonek dla Optimy. Panowie muszą jak najszybciej się obudzić, i dopisywać kolejne komplety po każdej z następnych kolejek, jeżeli nadal chcą liczyć się w walce o czołowe lokaty, tak jak zapowiadali przed sezonem. Liczyli na podium, na ten moment matematyka okazuje się nie być ich najmocniejszą stroną. POBUDKA!

POLISH VIKINGS ESPORTS – miejsce 8

Vikingowie: 8 miejsce, 5 rozegranych spotkań, 8 w kolumnie z punktami – solidnie! Mam problem z tą ekipą, miałem przyjemność nie raz nie dwa mierzyć się z nimi na wirtualnym boisku, czy też zagrać przeciwko nim w pucharze, gdybym miał jednym słowem scharakteryzować Polskich Vikingów powiedziałbym „sinusoida”. Są tak chyba najbardziej nieprzewidywalnym i nierównym zespołem Polskiej Ligi Wirtualnych Klubów. Jednego dnia wychodzą na boisko i robią z przeciwnikiem dosłownie wszystko czego zapragną, by kolejnego dnia przegrać z kretesem w spotkaniu przeciwko zdecydowanie słabszej ekipie. W moich oczach widnieją jako solidny zespół, motywujący się typowo na puchary, gdyby swoje zaangażowanie, skupienie potrafili przełożyć również na mecze ligowe, bez wahania powiedział bym, że mogą zaskoczyć i uplasować się na miejscach 5-6, niestety doświadczenie podpowiada mi, że PV co prawda poprawi swoje osiągnięcie i zajmie miejsce zdecydowanie wyższe niż 11, ale nie będzie to skok w nadprzestrzeń, i ta 8 pozycja jest idealnie skrojona dla nich. Nie znam przewidywań Vikingów, ich kapitan odmówił udzielenia wywiadu w okresie przygotowawczym. O sobie mówią już nie jak o drużynie, ale jak o rodzinie…więc co ma być to będzie, Vikingowie przetrwają ten sezon, ale gdybym był ich fanem nie liczyłbym na przywiezienie do domu skarbów punktowych z trudniejszych portów.

RAGING LIONS – miejsce 7

Ex. Magicy nie oczarowali nikogo oprócz siebie. Drużyna złożona w sporej części z zawodników występujących niegdyś w Paradise była stawiana w roli czarnego konia rozgrywek. Jako debiutanci, ale z niebagatelnym doświadczeniem na scenie w planach mięli zrobienie furory na scenie. Ta sztuka nie do końca im wychodzi, punktują wtedy gdy są zdecydowanym faworytem – za co brawa bo to też sztuka, przegrywają gdy nimi nie są, i remisują mecze na własne życzenie. Z tej krótkiej opowieści wyłania nam się postać ligowego średniaka, który znajduje się wysoko tylko dlatego, że nie toczył bojów z czołowymi drużynami PLWK. Dochodzą głosy o pewnym rozłamie w zespole, nie wszystko układa się tak jak powinno, mowa tu o frekwencji na treningach i ogólnym podejściu władz do prowadzenia klubu, perturbacje w klubie zaowocowały oddaniem w/o drużynie Together Esports. Gdzie zaprowadzi nasze Lwy taki kompas? Wydaje mi się, że w okolice środka tabeli,ale tylko dlatego, że mają w kadrze klasowych zawodników, niektóre „nicki” potrafią same wygrywać mecze.

ESE 11 – miejsce 6

Czas świetności minął? Drużyna przystąpiła do rozgrywek bez znaczących zmian kadrowych, udało im się utrzymać najlepszych zawodników, tych którzy zapewnili mistrzostwo w ubiegłym sezonie, dla tych którzy nie pamiętają dodam tylko, że wygrali ligę lepszym bilansem bramkowym. Są też zdobywcami pierwszego w historii pucharu PLWK, rozgrywanego na LANie w Kielcach. Na ich nieszczęście nie gramy już w „dziewiętnastkę”. Gameplay w obecnej edycji jest zdecydowanie inny, i nie pasuje do ich stylu gry, większość bramek zdobywali po dośrodkowaniach i strzałach z głowy, które są w tym momencie bezużyteczne. Być może brak innej taktyki, brak zmiany pomysłu na grę, odmiennego rozgrywania akcji, brak zmian kadrowych i jako takie nasycenie trofeami spowodowało wypalenie wśród graczy. Pogdybałem, więc teraz czas na coś konkretnego, pewne jest to, że chłopaki potrafią grać, tego się nie zapomina! Będą punktować – to nie ulega wątpliwości, ale wydaje mi się że już nie tak efektownie i efektywnie jak to miało miejsce w poprzednim sezonie. Ich kapitan z powodu delikatnej „nagonki” i sytuacji o której nie będę się rozpisywał, nie udzielił odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania, ale polecił to zrobić swojemu asystentowi. Prawa ręka menedżera jaką jest Maciej Nowobilski podkreślał, że nie chcą popełnić błędów z poprzedniego sezonu, nie chcą gubić głupio punktów, a ich ambicje sięgają obrony tytułu, obecnie ESE 11 nie popełnia tych samych błędów, a wręcz je powiela. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jeżeli liderzy nie zgubią punktów, a ESE nie poprawi swojej gry to nie obronią tytułu mistrzowskiego.

LIMITLESS – miejsce 5

Cytując klasyka „Boski Tomasz, Boska Kadra, Boskie wyniki!” – zgadzam się! LMT to jedna z rewelacji ligi! Stylem gry przypominają mi zespoły Mourinho za czasów świetności. Bardzo długo i cierpliwie budują swoje ataki, chociaż nie mają ich zbyt wiele w przeciągu spotkania to potrafią być do bólu skuteczni. Rozrzucają przeciwnika, używając przy tym niekonwencjonalnych krosowych zagrań, w swoim debiutanckim sezonie idą jak burza a ich obecne miejsce, biorąc pod uwagę grę nie jest ich szczytem możliwości. „Chcemy zajść jak najdalej będzie to możliwe. Jest to nasz pierwszy sezon w tak elitarnym gronie i nie zakładamy sobie wygórowanych celów, ale zdecydowanie mierzymy w górną część tabeli. Odnośnie pucharu to będziemy rozliczać się krok po kroku po poznaniu naszych rywali.” – boskie słowa Tomasza. Ogromnym atutem Limitless jest to, że nikt nie znał dotychczas stylu gry tego zespołu, innowacje taktyczne wprowadzane w zespole zdają się dawać pożądane efekty, ale jak długo będą mogli „zajechać” na tej świeżości i fantazji? Odpowiedź poznamy niebawem, mają za sobą pierwsze poważne problemy kadrowe, o których dowiedziałem się nieoficjalnie, i faktów nie będę przedstawiał. Najbliższe wyniki pokażą czy LMT to team, który potrafi poradzić sobie w trudnym okresie, zobaczymy czy drużyna stanowiąca monolit, przy dysfunkcji kilku składowych rozpadnie się w pył czy jeszcze bardziej skonsoliduje i utrzyma prezentowany bardzo wysoki poziom.

KORONA KIELCE – miejsce 4

„Gdyby przyznawali mistrzostwo za zajęcie 2 miejsca, nie mięliby sobie równych”. Pomimo tego, że występuję w tym zespole postaram się być obiektywny na tyle ile sumienie mi pozwoli. Znani wszystkim doskonale „Chłopcy z Raju” przed każdym sezonem znajdują się w gronie kandydatów na mistrza, wyrobili sobie markę na scenie choć grają na scenie PS4 dopiero 2 rok. Żółto-czerwoni nie przegrali w lidze żadnego spotkania, i są jedynym zespołem oprócz „Izaków”i Together Esports, który może się tym szczycić. Na rozkładzie Korony znaleźli się między innymi faworyci – Optima Illegal Esports czy ESE 11, w obu bardzo zaciętych spotkaniach Koroniarze wygrali 1-0. Pierwszą wpadkę zaliczyli w spotkaniu przeciwko sensacji rozgrywek – LMT, ale wspomniani wcześniej „Boscy” nie raz i nie dwa zabiorą komplety oczek faworytom. Korona Kielce znajduje się bardzo wysoko, pomimo tego, że ma o jeden mecz rozegrany mniej, od zespołów zajdujących się nad nimi w tabeli, do tej pory to właśnie KK zajmowała fotel lidera. Ex. Paradise to zespół, który przegrywa najważniejsze starcia detalami, tak było w ubiegłym sezonie gdzie uznali wyższość Devastation poprzez gorszy bilans bramkowy, tak było na Pucharze Polski rozgrywanym na LANie gdy przegrali po rzutach karnych w finale z Izako Boars. Wiecznie drudzy – wraca jak mantra, jest pewnego rodzaju klątwą tego zespołu. Podopieczni Motiona są jednak głodni tryumfu, co jest ich siłą, za każdym razem są najbliżej jak się da, ale jednak kończą zgodnie z przewidywaniami swojego kapitana, który otwarcie mówił w ubiegłym roku, że będą Vce-mistrzami. Przed rozpoczęciem rozgrywek w FIFA 20 pokusił się on jednak o stwierdzenie, jakże klasyczne dla Paradise „Teraz my, to będzie ten sezon!”. Wyczekują mistrzostwa tak samo jak Liverpool, być może klątwa przestanie mieć moc kiedy to „The Reds” wygrają Premier League, są na najlepszej drodze to chyba dobry omen dla Koroniarzy.

AVEZ ESPORT – miejsce 3 

Złe dobrego początki. Pierwsze ligowe starcia były dla ligowych „świeżaków” trudne, potrzebowali dwóch kolejek by niejako oswoić się z przeciwnikami, a potem wystrzelili jak z armaty, zanotowali 4 wygrane z rzędu, i to nie z byle kim! ESE 11 i Limitless zostali odprawieni z kwitkiem z Avez Arena! Zaliczam ich do grona zespołów, które sprawiły niespodziankę w tym sezonie i dla mnie to oni namieszają najwięcej w lidze. Kolektyw! Błyskotliwy atak, szalejące i grające z polotem skrzydła i żelazna defensywa! Drodzy Państwo, Avez Esport nie straciło w tym sezonie ani jednej bramki! Właśnie to jest sekretem znakomitego dorobku chłopaków! Mają trzech znakomitych bramkarzy: Michosz, iKaszi oraz Zaba znają się na swoim fachu jak mało kto na scenie. Każdy zespół może im pozazdrościć obsady bramki, większość teamów z pocałowaniem ręki przyjęło by w swoje szeregi choć jednego z nich, a AE mają 3 wybitnie broniących zawodników w swojej kadrze. Jak widać przeskok jakim było przejście z ligi talentów (ex. Sixtense – tryumfator rozgrywek) do Super Ligi wykonany został przez nich z ogromną łatwością. Na swojej drodze, której meta – mistrzostwo, jest stosunkowo daleko napotykać będą coraz to trudniejsze przeszkody, wygłodniałych punktów „Illegali”, walecznych Wikingów, grających o życie Spartan, oraz nieprzewidywalnych Mikołajów „Wesołych Świąt Esports” jeżeli w tych spotkaniach AE zgarnie komplet, to 2019 rok może zakończyć na pierwszym miejscu Super Ligi!

TOGETHER ESPORTS – miejsce 2 

Cudowny sen, który nadal trwa! Poświęciłem oddzielny wątek zawodnikom Sebastiana Mrówy na początku sezonu —>(TUTAJ), w którym nadałem im etykietę Leicester City. Pisząc tamten artykuł niedowierzałem do końca w to co się działo, wydawało mi się że to może być jednorazowy wyskok, i że mogą nie utrzymać swojej formy przez dłuższy czas – a to cechuje najlepsze zespoły. Mimo wszystko życzyłem im jak najlepiej, jak każdej ekipie występującej w PLWK. Od tamtej pory nic się jednak nie zmieniło! Dalej są niepokonani! Outsiderzy, udźwignęli rolę faworyta w spotkaniach przeciwko Pirates Crew i Saint Wolves, wygrali oba spotkania różnicą jednej bramki. Mocno wierzę w to, że chłopcy nie spoczną na laurach, i wraz z upływem czasu będą jeszcze bardziej zmotywowani, jeszcze bardziej żądni krwi i w podsumowaniu na koniec roku napiszę „and still undefeated”. Trzymajcie poziom Panowie, jesteście Leicester City PLWK!

IZAKO BOARS – miejsce 1

One man show – Natsu! Mają w swoich szeregach najlepszych graczy na scenie, są skazani na sukces, pomimo wpadki pokazali, że są głównym kandydatem do mistrzostwa. Konstelacja gwiazd, w której najjaśniej świeci gwiazda Natsu – najlepszego strzelca ligi. Zdobywał minimum jedną bramkę, w każdym spotkaniu ze swoim udziałem. Ciężko stwierdzić jak prezentowały by się „Izaki” gdyby na dłuższą czas wyjąć ich najlepszego zawodnika ze składu. Na całe szczęście dla Vipa i reszty zespołu taka sytuacja raczej nie będzie miała miejsca. Natsu niesie na swoich plecach IB, zdobywa decydujące bramki, jest dostarczycielem punktów to Messi czy Ronaldo Wirtualnych Klubów – zdecydowanie najlepszy zawodnik na scenie. Największym problemem lidera jest presja, która otacza ich z każdej strony, muszą wygrywać każde spotkanie – z taką kadrą nie może być inaczej, najmniejsza wpadka jest im wytykana i odbija się szerokim echem. Grają na najwyższym poziomie od wielu lat, dlatego nie sądzę by o podobną wpadkę było tak łatwo, nie sądzę że oddadzą łatwo żółta koszulkę, a ten kto będzie chciał im ją zabrać musi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności a i to może nie wystarczyć. Chapeau bas!

To już jest koniec, nie ma już nic! Następnego podsumowania ligowego możecie spodziewać się po nowym roku. Sprawdzimy czy zespoły będące obecnie na szczycie, potrafią utrzymać swoją dyspozycję. Zobaczymy jak będzie wyglądał układ tabeli, i porównamy go z tym, który mamy obecnie. Miejmy nadzieję, że grona sensacji dołączy nowa ekipa, być może faworyci nagle zapomną jak się gra, niejeden underdog sprawi niespodziankę, i wykorzysta gorszą dyspozycję dnia mocniejszego przeciwnika.  Rywalizacja w Super Lidze dopiero nabiera rozpędu! Nie możecie przegapić następnych spotkań! Dla tych którzy dotrwali do końca mam pewien bonusik, oczywiście owiany tajemnicą, bo nie byłbym sobą gdybym przedstawił Wam wszystko od razu. Możecie wypatrywać pewnych zmian w lidze, nie powiem czy już w tym czy w 2020 roku, pewne rzeczy mogą powrócić ale w znacznie lepszym wydaniu, szykowane jest też małe…a może duże „bum”…wraz z końcem sezonu. Miejcie oczy i uszy otwarte!

[NEVER]