„Jako organizacja założona w 2019 roku, całą naszą historię mamy przed nami. Debiutując w rozgrywkach FIFY zamierzamy napisać kolejny jej kluczowy rozdział i pojawić się na e-sportowej mapie Polski. Naszym celem jest popularyzacja i rozwój polskiego e-sportu wspólnie z naszymi sympatykami. Zwycięscy czy wygrani – zawsze razem.” – tak określa siebie zespół, który nie bójmy się tego powiedzieć jest sporym zaskoczeniem, jeśli nie rewelacją pierwszych kolejek Polskiej Ligi Wirtualnych Klubów. Pomimo tego, że zostali zrzeszeni pod nową nazwą dopiero w tym roku, to zdążyli się zapisać w historii ligi w ubiegłym sezonie, kiedy to występowali pod nazwą Golassso. Pod starym szyldem zajęli 12 miejsce w końcowym rozrachunku, jednakże urwali punkty w lidze min. Paradise (mecz zakończył się wynikiem 1:1), co w efekcie zamknęło tym drugim drogę do mistrzostwa.

Zmieniamy szyld i jedziemy dalej!  Together Esports jadą bardzo szybko, pewnie i nie zważają na żadne ograniczenia! Jestem przekonany, że nikt poza chłopakami i ich najwierniejszymi Socios nie liczył na tak kapitalny start w lidze. Po 4 kolejkach zajmują dokładnie takie samo miejsce w tabeli jak miał niegdyś w zwyczaju zajmować Arsenal na koniec sezonu, z tym że dla Kanonierów była to klątwa, a dla naszych ligowców spory sukces biorąc pod uwagę cele przedsezonowe, które zakładały miejsce w górnej połowie tabeli – jednakże nikt nie myślał o biciu się o podium.

W czym tkwi tajemnica dobrych wyników Together? Odpowiedzi nie szukałem długo. Sebastian Mrówa, po zakończeniu ubiegłego sezonu zastosował nietypowe metody treningowe, wprowadził sporą innowację w przygotowaniach przedsezonowych i uwaga – nie zrobił żadnej przerwy dla swoich zawodników! Było to zdecydowane zagranie allin! Gdy pozostali ligowcy odpoczywali, i jak mawiają w swoim żargonie gracze wirtualnych klubów robili sobie coroczny „detoks od fify”, oni ciężko pracowali. Dlaczego uważam, że to było zagranie vabank? Odpowiedź jest prosta. Zadajcie sobie pytanie: co zrobilibyście, gdyby Wasz kapitan rozpisał Wam treningi w lipcowe czy sierpniowe wieczory? Pierwsze wrażenie to byłby z pewnością szok. Mimo tego, że zawodnicy też byli lekko zdziwieni pomysłem szkoleniowca, to zdecydowali się podążać obranym przez Mrówę szlakiem, a teraz zbierają owoce swojej pracy! Sam Mrówa1991 wykazał się bardzo dobrą znajomością swoich podopiecznych, taki pomysł mógł być zapalnikiem do rozłamu zespołu, no bo jak to grać w wakacje?! Przecież za chwile nowa fifa?! Trenerze to nie ma sensu!!!! Otóż nie, ciężka praca popłaca!

Czy to zagranie okaże się kluczem do sukcesu jak tiki-taka Guardioli, albo gagenpress Kloppa czas pokaże, ale do tej pory nie ma najmniejszych podstaw do tego by twierdzić, że ten sposób przygotowań do nowego sezonu był niewypałem!

Za sukces odpowiada cały zespół, nie sposób jednak przejść obojętnie obok wyróżniających się ogniw układanki Sebastiana. W jedenastkach kolejki znaleźli się min. Bramkarz – Kulesza, Lewy obrońca – Skupień, i jego kolega grający również w defensywie, z tym że po przeciwległej stronie murawy – Sarna.

Tak prezentują się ich dotychczasowe wyniki:

  • 1:1 – Izako Boars,
  • 0:0 – Blaugrana,
  • 5:1 – POLTeam,
  • 3:0 – Raging Lions.

W oczy rzuca się to, że zawodnicy Together Esports nie zaznali smaku porażki! Według mnie ten stan rzeczy się nie zmieni po następnej kolejce, w której sensacja rozgrywek podejmie Saint Wolves. Jeżeli odniosą zwycięstwo w tej batalii, będą na najlepszej drodze, by możliwie jak najszybciej wyrównać a następnie poprawić wynik dorobek punktowy z ubiegłego sezonu.

Together chce czy nie powoli musi przyzwyczajać się do tego, że będą stawiani w roli faworytów w następnych spotkaniach. Ich styl gry i dorobek punktowy powodują to, że kibice mają ochotę na więcej, sami dobrze wiecie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nadchodzi czas najpoważniejszego testu dla tej ekipy. Zupełnie inaczej gra się gdy cała presja wyniku jest na rywalu, wtedy kibice oczekują od zespołu dobrej postawy niekoniecznie zwycięstwa, podopieczni Sebastiana przechodzą teraz na drugą stronę barykady. Najbliższe mecze pokażą czy gwiazda Together Esports potrafi świecić nieprzerwanie olśniewającym blaskiem, czy jednak ulegnie presji i i chmury przyćmią rewelację rozgrywek. Jeżeli utrzymają dobrą dyspozycję, albo jeszcze podkręcą śrubę, doleją oliwy do ognia i zakontraktują odpowiednich zawodników w zbliżającym się wielkimi krokami oknie transferowym, to uwierzcie lub nie ale wiele wskazuje na to, że możemy mieć swoje Leicester City w PLWK!

Brawo chłopaki, nie zatrzymujcie się nawet na chwilę i pamiętajcie „sky is the limit”!!!

[NEVER]